 |
... Red Bull,
Cola, papierosy
Siedzimy w Moto Caffe, małej knajpce na Moliera. Ściany wyłożone srebrną
falistą blachą, dużo luster, pod ścianą długa czerwona kanapa, zdjęcia
żużlowców z autografami. Na małych stolikach Red Bull, Cola i papierosy.
Spotykają się tu w każdą niedzielę po południu Eagels Poland (polskie Orły).
Klub ma 14 członków, średnia wieku ok.40 lat, dżinsy i skórzane czarne
kurtki. Większość prowadzi swoje własne firmy. Mają samochody (nazywają je
katamarany), ale do pracy często jeżdżą na motorach. Do Eagels należą też
trzy kobiety, dwie to "plecaki". Motorem jeździ tylko Urszula, żona szefa.
Szefem jest Bogusław Sobecki "Prezes" , 48 lat, szczupły blondyn,
współwłaściciel agencji ochrony.
Jeżdżę Yamahą Drag Star 650. Wypróbowałem maszyny szybkie i wolne. Motor
trzeba dopasować do temperamentu, ja lubię spacerową jazdę - 80-90 km na
godzinę. Żonie kupiłem małe Suzuki Savage.
Urszula (opalona, krótkie kasztanowe włosy) na co dzień prowadzi dom. Córka
Olga założyła już własną rodzinę.
- Motor daje mi poczucie wolności. Czasem budzimy się rano i postanawiamy
pojechać na kawę do Pułtuska. Samochodem na taki wypad nie zdecydowalibyśmy
się w życiu - mówi. ...
... Do niedawna członkowie Eagles Poland nosili czarne kamizelki z logo
klubu. Teraz zastąpili je zwykłymi. Nie chcą wyjaśnić dlaczego.
- Musimy się dostosować do reguł obowiązujących w środowisku - mówi krótko
jeden z nich. ...
... Mariusz Kłos (wysoki siwiejący inżynier elektronik, właściciel Yamahy
Drag Star) o motorze marzył dwadzieścia pięć lat. Odkąd go kupił, schudł 12
kg.
- Odchowałem dzieci, urządziłem dom. Przyszedł czas na zabawkę za
kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi. - Ale gdy zacząłem przyjeżdżać do
biura w skafandrze, koledzy patrzyli na mnie jak na idiotę. Dla Mariusza
ważna jest cała otoczka jazdy na motorze: - Pozdrawiamy się na drodze i
pomagamy sobie, jeśli trzeba. Nie ma mowy, żeby zignorować kogoś, komu
popsuła się maszyna albo zaliczył wywrotkę. ...
... - W Polsce pokutuje wizerunek motocyklisty - przestępcy - dodaje Marcin
Kowalczyk, krótko ostrzyżony brunet, właściciel dwóch Kawasaki ( Drifter i
ZLX7 ).
- Pojechaliśmy kiedyś do knajpy w Konstancinie. Z dziesięć osób nas było.
Kelner wskazał nam stolik. Obok siedziało jakieś towarzystwo. Jak zobaczyli
ludzi w skórach, wstali i wyszli. ...
|

Gazeta Wyborcza 11-12.08 2001r.
artykuł Anny Krężlewicz
pt: "Plecaki i żona prezesa"
[ fragmenty ]
|